piątek, 22 maja 2015

Kochać to nie znaczy zawsze to samo...

A wiec tak:
- Konta
- Randa
- Łanda
- Erka
Pomożecie podjąc decyzje? ;)
To są propozycje 4 letniego synka mojej siostry - Kostka. Bardzo sie wczuł kiedy sie dowiedział, że "Marysia bedzie miała dzidziusia" i postanowił pomóc Nam w wyborze. Co myślicie? ;)
W moim domu wszyscy mówią "Konta", ale jeszcze wszystko może sie zdażyc ;)
Zobaczymy ją, to podejmiemy decyzje ;)

    Chłopiec według Kostka powinien miec na imie Pitus! ;)
    Ostatnio bardzo spokojnie, odpukac. Meczy mnie okropna zgaga wieczorami, ale da sie życ. Wyczytałam, że ponoc to oznacza, iż dziecko bedzie miało dużo włosów. Ciekawe czy sie sprawdzi :) Poza tym biegam - nie chodze - a nie moge sie podniesc kiedy siedze ;) Taki paradoks. Ale brzuszysko już na pewno dużo waży wiec co sie dziwic. 29 tydzień... Ale ten czas zaiwania! Dopiero co odczytywałam test ciążowy - a lada chwila bede tulic tę moją ślicznotę. A może bedzie brzydal? A może złośnica? :) Kochac bede i tak nad życie!!!

piątek, 15 maja 2015

Ostatecznie jestem kobietą... i bardzo mnie to cieszy!

On: Czy to na pewno bedzie dziewczynka?
Ja: Czemu?
On: Bo pieknie wyglądasz...
;)


Ciesze sie, że dalej Mu sie podobam... Co prawda gustu to On nigdy nie miał, ale dla mnie tym lepiej! ;)
   W środe byliśmy na wizycie u Naszej Pani Dr. Posłuchaliśmy pierwszy raz tetna małej. Muzyka dla uszu...
Podejrzeliśmy ją troszke. Bawi sie rączkami, wierci, kopie nóżkami (mama czuje!). Przekreciła sie Nygusica. Na badaniu echokardiograficznym 2 tygodnie temu ułożona była głową do dołu. Chyba stąd ten ostatnio odczuwany ból. Teraz głowe ma na wysokości mojego pepka. Ma jeszcze tylko chwile czasu by wrócic do pozycji - głowa na dole - i nie robic sobie żartów. Jeszcze ma troche miejsca na wygibasy. Ale za 3, 4 tygodnie koniec żartów. Mama nie chce miec cesarki!
   Aaa i wreszcie są jakieś kilogramy na plusie. Całe półtora kg! Wiec płakac raczej nie bede, w końcu to już 7 miesiąc... :)
   Kolejnym razem może wreszcie napisze coś w kwestii imienia...

poniedziałek, 4 maja 2015

Stań sie Słońcem, a wszyscy Cie zobaczą...

Przyszła kryska na matyska :) Oj przyszła... Doczekałam sie i ja...
Ło matko, bite 5 dni - ani leżec, ani siedziec, ani stac... O tańcu nie wspomne i biegach przełajowych :) Spac też nie mogłam! Ależ bolało!
Uczepił mnie sie taki ból, że szło zwariowac. Całymi dniami jeczałam, zawodziłam...
No nie fajnie, na prawde. Gdzieś mi sie tak córeńka usadowiła, coś tak ucisneła, że szkoda gadac. Chyba pecherz...
Mineło, ależ ulga... I oby nie wracało!
Chociaż szczerze mówiac, to myśle sobie, że taki ból to teraz czesto sie pojawiac bedzie. W brzucholu coraz mniej miejsca, zaraz okopywac mi bedzie wnetrzności i uciskac na wszystko co sie da. Życie! A właściwie 27my tydzień mojego cudownego małego serduszka... :)

A i jeszcze... Ostatnimi czasy moje dziecko próbuje wyjsc na zewnątrz przez pepek! Taka mądra po mamusi ;)

PS. Serdeczne gratulacje dla Piboszki i jej malusiej córeczki :))))

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Pasjami lubie być szczesliwa…

         Że czasu mam mnóstwo to i pisac powinnam? A no powinnam :) To pisze...!     
    Monotematyczna sie zrobiłam, wszystko obraca sie wokół malucha. Zafiksowałam sie w temacie i nudze aż tylko ;)
    Dobrze jest! Czasem już spac nie wygodnie, coś tam uwiera (wiem nawet KTO - nie co ;)) To już 25 tydzień. Połowa 6 miesiąca. Ponieważ w I trymestrze ta nieszczesna przeziernosc karku była w górnej granicy - zostałyśmy wysłane na badanie echokardiograficzne płodu. Jesteśmy po. "Dziecie zdrowe" powiedziała Pani dr. Serduszko bez wad. I czwarty już raz potwierdzona informacja, że córka :) Ale z wagą Małej to ja w ostatnim poście przesadziłam, bo nie kilogram, a 813 gram dokładnie. To jest różnica przecież! :)
    Pogoda piekna, na spacery chodze, nie śpiesze sie, czytam książki... Achh jak przyjemnie :)
    Tylko śmiac mi sie chce, bo jak leże na plecach to nijak wstac nie moge. Czuje sie jak żółw, który wywalił sie na plecy i próbuje rozchustac sie na skorupie ;) I raz, i dwa, i nic... Dziwne to zjawisko ;)
    Szkołe rodzenia już odbebniliśmy prawie, trwała dwa miesiące i już po krzyku. Zobaczymy ile w głowie zostanie? ;) Jeszcze tylko dwa zajecia odrobie i: dyplom, brawa, owacje i... poród... :) 

czwartek, 16 kwietnia 2015

Nie martw się - odparł Włóczykij. - Będziemy mieli piękne sny, a gdy się obudzimy, będzie wiosna...

    I na zwolnieniu czas nam płynie. A jakoś tak intensywnie mimo wszystko. Nie chce siąśc, rozleniwic sie bo dopiero sie ruszyc nie bede mogła. Wszystko pozałatwiena, zus, urząd pracy, zmiana dowodu (bo akurat sie kończył)...
    Moja Pani doktor zadowolona i dumna. Wyniki mam takie, że cytuje "mogłabym w konkursie startowac". Waga też extra! Bo dopiero teraz w 6 miesiącu nadrobiłam to co straciłam (3 kg) kiedy nie mogłam na jedzenie patrzec. Wiem, czesto o tej wadze pisze, ale jak koleżanka mi mówi, że w ciąży przytyła 35 kg, to włos sie na głowie jeży...!
    Dzidzia sie rozpycha, ma już około 20 cm, myśle, że waży około 1 kg i ulubiła sobie mamy dół brzucha (po prawej stronie). Dośc nie przyjemne uczucie... A co bedzie jak dobije do 3 kg i wiecej? Bede lała po dupsku jak nic ;))
    Tata już nie może sie doczekac, żeby sie urodziła. Ja troszke sie boje porodu...
    Trwają kłótnie na temat imienia i już sama nie wiem co to bedzie. Jak dojsc do kompromisu? :)

czwartek, 2 kwietnia 2015

Wesołych Świąt!

    Znikam, jade na kilka dni odpocząc do domu. Trzeba troszke brzucha pokazac... bo nie długo to zapomną najblizsi jak wyglądam :)
    A Wam zostawiam dużo uśmiechu i życzenia spokojnych, rodzinnych i pogodnych (co z tą pogodą???) Świąt - pachnących świeżym! jajkiem. Mokrego poniedziałku Kochani!