środa, 11 marca 2015

Kobieta jest piękna, kiedy czuje się szczęśliwa...

"A ja rosne i rosne, latem, zimą, na wiosne - i niedługo przerosne mame, tate i sosne ;)"
 
    Nie, na szczescie tak źle nie jest... :) Pewnie każda kobieta przeżywa, żeby strasznie w ciąży sie nie styc bo i po co? Na zdrowie to raczej nie wyjdzie... Ja nigdy kruszynką nie byłam wiec i obawiałam sie co też to bedzie. Na razie jest super! Brzuch całkiem spory jak na 17 tydzień (chyba) ale w szynki mi chyba nie idzie. Przynajmniej waga tego nie wskazuje... I oby tak dalej!
    Poza tym znów siedziałam trzy dni na zwolnieniu. Dzieciaki w żłobku podziebione, sprzedały ciotce jakieś wirusisko... Jutro juz wracam do pracy. Aleeee tylko na jakieś 2 tygodnie. I koniec, laba, odpoczynek... Ciekawe jak bardzo bede sie nudziła? ;) Chyba wszystkie seriale obejrze wzdłóż i wszerz ;) No i na bloga cześciej zajrze ;)
    Przyszedł taki czas, o którym wspominała moja Pani dr. Otóż brzuch rośnie, ale skończyły sie jakieś niefajne dolegliwości (ja i tak nie mogłam na nie jakoś bardzo narzekac!) a dziecko nie dało o sobie jeszcze znac kopniakami - wiec tak jakbym nie była w ciąży! W sumie wszystko moge, fizycznie bardzo dobrze sie czuje a kopasów nie czuc - wiec ciąża to czy mi sie zdaje? ;)
    18go marca mamy wizyte, wiec mam wielką nadzieje, że Pani dr potwierdzi płec, bo babcia Ania (czytajcie: moja mama) szaleje. Nakupowała kocyków, bucików, kaftaników, spodenek, bluzeczek w baloniki - a wszystko jakby nie patrzec jednak na dziewczynke!
    Już bym mogła poczuc to swoje dziecie... Oj mogłabym!

Zdjecie znalezione w necie ;)

sobota, 21 lutego 2015

Jeszcze Cię nie znam, a już Cię kocham...

   Troche mnie nie było, ale zjawiam sie by zameldowac, że w dwupaku wszystko z Nami dobrze :) Odpukac - czuje sie świetnie i chyba nawet lepiej niż kiedy nie byłam w ciąży. I ponoc tak ogólnie mi służy :) Brzuchol już całkiem duży (jak na 15 tydzień), jest sie po czym pogłaskac i pochwalic... Po pierwszym usg, kiedy zobaczyliśmy serduszko - oczywiście było wiele emocji, ale tak na prawde w ciąży poczułam sie kiedy zobaczyłam jak bobas podczas kolejnego usg tańczy taniec brzucha. Mega widok i uczucie!
    Potem zostałam wysłana na usg 3d aby wykluczyc wady płodu. Dobrze, że On był ze mną. Lekarka przestraszyła Nas, że dziecko ma za dużą przeziernośc karku, dodała sobie jeszcze cukrzyce i przewlekłe nadciśnienie - KTÓRYCH NIE MAM!!! (ale pogarszało to ogólne wyniki)  - postraszyła zespołem Downa i wysłała na test Pappa. Przeżyliśmy chwile grozy. Na prawde zastanawiam sie jak można miec czyste sumienie... Przeziernosc karku nie przekraczała granicy normy, nie mam cukrzycy, nie mam nadciśnienia, wrecz przeciwnie - mam bardzo dobre wyniki badań - a ona - wielka Pani dr żeby tylko zarobic robi ludziom wode z mózgu! I daliśmy sie nabrac. Zrobiliśmy ten test! Żałowałam już nastepnego dnia, ale działałam w emocjach. Było, mineło, wyniki oczywiscie są ok...
    Tylko szkoda, że popsuła Nam chwile gdy dowiedzieliśmy sie, że ma byc córka. Upragniona przecież przeze mnie... :)) Jeszcze słysze, żebym sie tak nie cieszyła, bo może byc różnie, ale ja wiem swoje... :)
    Imie też już raczej wybrane. Dla chłopca miało byc Aleksander, a dla dziewczynki... aaaa nie zdradze jeszcze :)
    Pozdrawiamy - ja i moja mała dziewczynka! :) 

    Achhh i nie moge doczekac sie wiosny!

PS. Mam już 30 lat na karku ale w sumie całkiem dobrze mi z tym :)

sobota, 10 stycznia 2015

Kiedy czegoś gorąco pragniesz, cały wszechświat sprzyja potajemnie twojemu pragnieniu...

    10 tydzień sie zaczął a ja jakoś takoś spokojnie podchodze i bez emocji. Ciesze sie, nie zrozumcie mnie źle, ale to chyba jest dziwny czas dla kobiety. Nie które z Was może zgadzą sie ze mną?
Zawsze tego chciałam, moje koleżanki nieomal z lalkami barbi jeszcze spały (na studiach) jak ja już chciałam, już wiedziałam, że tego właśnie w życiu chce. A jakoś sie nie składało. Nie ten facet, wyjazd do Anglii, brak pracy lub praca na czarno... I nagle hasło - to ten czas i... udało sie od razu! OD RAZU - dosłownie ;) A ja w szoku! Jeszcze tydzień przed mówiłam, że my to na pewno długo bedziemy musieli sie starac, że przecież leczyłam sie hormonalnie, że jak ktoś tak chce to nie wyjdzie i koniec! Tak sie nastawiłam na NIE, że sie udało :) Polecam! :) Nawet jak okres sie spóźniał ja dalej mówiłam, że to dlatego, że za dużo myśle.
Pochorowałam sie, zatoki. Rano przed pójściem do lekarza zrobiłam test żeby móc w spokoju przyjmowac leki. Test zrobiłam i od razu odłożyłam! Bo ja to tam najmądrzejsza jestem i nie musze czytac instrukcji! Poszłam do lekarza, zwolnienie i leki dostałam, przyjełam... Nastepnego dnia chciałam ten test wyrzucic, co by w szafce nie leżał bez sensu. Ja do niego a tam bledziutka kreska... Oczy miałam dwa razy takie jak zazwyczaj. Pobiegłam po drugi test z zestawu. Zrobiłam i od razu pokazała sie czerwona krecha. Już bez wątpienia! Zadzwoniłam do siostry, zaczeła buczec na środku biedronki ;))
Drugi w kolejce był oczywiście tatuś :)
    A potem przyszły iracjonalne myśli - czy sobie poradze, czy bede dobrą matką, czy finansowo damy rade, jak to bedzie, że to rewolucja totalna, oby dzidzia była zdrowa i takie inne pierdamonty. I ponoc to normalne! Hormony! Ufff... 
U lekarza zobaczyłam serduszko i TO BYŁO przeżycie!
    A poza tym niemal cały dzień mi nie dobrze ;) Przeszkadzają mi bardzo dziwne zapachy. Bo nie pan który w autobusie nie ładnie pachnie - ale odrzuca mnie zapach obiadu na przykład lub kawy. Bywam senna ale staram sie nie przesadzac bo potem łepetyna mi peka. Idzie to wszystko zniesc. Odpukac, dobrze sie czuje a nudności (i sennosc?) pewnie szybko miną.


 PS. Już standardem jest, że zapominam o swej rocznicy blogowania... A wiec 9 lat... Blogową staruszką nieomal jestem wiec i pamiec nie ta :))

czwartek, 1 stycznia 2015

Całe życie może się zmienić w ciągu jednego stuknięcia serca...

Co za ROK! Przełomowy! Chyba żaden dotychczas nie owocował w tyle wydarzeń - dobrych i tych złych...
  •  Zmieniłam prace. I to mnie dowartościowało.
  • Zmarł mój Ojciec, jest to dalej dla mnie niewiarygodne i jakoś cieżko sie pogodzic...
  • Doczekałam sie dwóch kresek na teście... 

Wiec niech ten 2015 bedzie dla Nas dobry, zdrowy, zaskakujący, pełen wrażeń i uśmiechu!

PS. Ja kaca po piccolo nie mam, a Wy? :)

PS 2. Zaczeło sie książkowo - 8 tydzień, paw tu, paw tam... ;))))

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Moje małe cudeńko...

Serduszko mocno i miarowo bije...
7 tydzień...
7 milimetrów szcześcia... 
Piekny prezent.
Najlepszy!
:))


Najpiekniejszych Świat Kochani!!!

sobota, 13 grudnia 2014

Magicznie...

 To magiczny czas... Już nie moge sie doczekac, jak NIGDY, Świat, Sylwestra, spotkania z rodziną...
Mikołaj przyniósł prezent, spełniają sie marzenia, jeszcze tylko chyba śniegu brak :)
Takiej magii i Wam życze...!